Z raportów policyjnych


Link 26.06.2008 :: 06:24 Komentuj (1)
Fragmenty z raportów policyjnych:

1. Zwłoki wisiały dobrze wyeksponowane, wkomponowane we framugę
2. Dochodzenie było utrudnione, bo świnia została zjedzona
3. Podejrzany zrobił dużą i małą potrzebę wewnątrz spodni celem uniknięcia odpowiedzialności
4. Odstąpiłem od czynności, ponieważ para wymagała pomocy medyczno-seksualnej
5. Pokropek nie odniósł skutku, denat był nadal martwy
6. Na drodze leżał pies, obok niego prawdopodobnie właściciel też denat
7. W trakcie interwencji zostałem uderzony miękkim gównem
8. Przy nietrzeźwej znaleziono trzeźwe niemowle
9. Po oględzinach stwierdzono, że worek był pusty ponieważ był dziurawy
10. Poszkodowana została kopnięta w siedzącą część ciała
11. Podejrzany nie przyznaje się do winy z powodów osobistych i światopoglądowych
12. Poszkodowany został odwieziony do szpitala celem umieszczenia w tamtejszym zakładzie pogrzebowym
13. W gwałcie brały udział gromnica wraz z butelką
14. Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w stanie w żaden sposób skutecznie ująć i zatrzymać uciekającego samochodu
15. Ukrywał się w śmietniku przez co cuchnął tak intensywnie, że nawet pies służbowy się skrzywił
16. Patrolując ulice zauważyłem spokój
17. Właściciel bił konia aż do zdechnięcia
18. W miejscu zdarzenia spotkałem trzech denatów, z których dwoje dawało oznaki życia w postaci przekleństw, a trzeci był całkiem nieżywy
19. W lesie zastaliśmy drzewa, krzaki oraz towary niewiadomego pochodzenia
20. Była gwałcona doustnie i doodbytniczo, prawdopodobnie pedał był gej
21. Był to pies marki wilczur
22. Rozpytywany nie widział poszukiwanej, ani niczego, bo był niewidomy
23. Pies powąchał ślad i rzygał jak kot
24. Decyzją prokuratora zwłoki konia wydano rodzinie
25. Według widocznych śladów na śniegu przestępca był w butach bez skarpetek
26. Sklepowa znajomym dawała od tyłu
27. Patrolując ulicę zauważyliśmy dwóch podejrzanych osobników. Zapytaliśmy się grzecznie "a wy tu co" a oni odpowiedzieli nam wulgarnie "a my tu nic"
28. Denat wziął stołek wyszedł na niego i powiesił się
29. Do pomieszczenia, w którym znajdowały się zwłoki prowadziły drzwi nad którymi zawieszony był krzyż z figurą mężczyzny w wieku około 30-tu lat.



Zabawa w kotka i myszkę


Link 30.05.2008 :: 14:07 Komentuj (2)
Agrafka uzyskawszy poważny wiek prawie 14 lat uznała, iż pokazywanie się bez makijażu po prostu dziewczynie w jej wieku nie uchodzi.

Jest posiadaczką podstawowych kosmetyków tzn. kremu, dezodorantu, specyfików na likwidacje pryszczy i flakonika perfum. Wg latorośli jest to mały zestaw - zbyt mały jak na jej wymogi - matka to ma dopiero odpowiedni zestaw kosmetyków, ale nie wiedzieć dlaczego chowa je po kątkach.

Matka obserwując zużycie kosmetyków ma podejrzenie, iż ktoś korzysta z jej kosmetyków. Podejrzanych nie jest zbyt wiele - maużon odpada bo chłop, kot wchodzi ewentualnie w rachubę bo baba no i oczywiście Agrafka - podejrzana Nr 1. Zużycie pudru nagle się zwiększyło, podczas kiedy onegdaj (jak dzieci były małe i nie przejawiały zainteresowania kosmetykami) jedno opakowanie pudru starczyło matce na dwa sezony, teraz nagle kupuję już trzecie opakowanie - powód jest pewnie prozaiczny zwiększyła mi sie objętośc twarzy i to trzykrotnie.

Lepsze perfumy używane przez matkę od święta dla Agrafki są prozą codzienności i psika się nimi obficie każdego dnia.

Podbieranie kosmetyków przez Agrafkę spowodowało u nas w domu tzw. zabawę "w kotka i myszkę" ja chowam moje skarby natomiast Agrafka słusznie uważając, że to są skarby zabawia sie w poszukiwacza skarbów i dzielnie ich poszukuje.

Ponieważ Agrafka zazwyczaj jakimś cudem odnajduje miejsce ukrycia mazideł zmuszona jestem zmieniać miejsce ich ukrycia, niedługo skończą mi sie pomysły na schowki, wtedy pozostanie mi się przestać malować i perfumować.

W normalnym domu kosmetyki stoją sobie dumnie gdzieś na półce, ale nie u mnie w domu. Najpierw były chowane przed Pineską (moja starszą córką) teraz są ukrywane przed Agrafką. Czy to znaczy, że mój dom jest nienormalny i dlaczego ja nie mogę trzymać swoich mazideł na półeczce (chyba że owa półka znajdowałaby się w szafie pancernej).

Czy to mój dom jest taki "chory" czy wszędzie gdzie są córki tak jest?.


Renta socjalna


Link 25.05.2008 :: 20:03 Komentuj (2)
Gdzieś na działkach mieszka sobie niejaki Gienek, jest człowiekiem z tzw. marginesu społecznego, nadużywa alkoholu, mieszka na działce, żadną pracą się nie skalał (oprócz dorywczej, która pozwalała kupić tanie wino i życ w błogiej nieświadomości przez tydzień) taki niebieski ptak.

Otóż owy Gienek pobiera od miasta tzw. rentę socjalną w wysokości 500,00 zł. zimą opieka dowozi Gienkowi opał, aby chłopina nie zmarzła natomiast działkowicze dokarmiają Gienkowego psa, bo psina pewnie dawno by zdechła z głodu, na Gienka raczej liczyć nie może chyba, że w chwilach jego przytomności umysłu, co u Gienka nie zdarza sie często.

Gdzieś w pobliżu jest mały sklepik w którym obsługuje pani Jadzia. Pani Jadzia dorabia do renty w sklepiku, bo jej renta po dwudziestu pięciu latach pracy wynosi 650,00 zł.

To sie nazywa sprawiedliwośc dziejowa, chłop który się nie skalał żadną pracą ma 500,00 zł. renty tylko za to, że popadł w alkoholizm (pewnie jest to wina całego społeczeństwa), natomiast Pani Jadzia za uczciwą pracę otrzymała aż o 150,00 zł. więcej.

Pani Jadziu proponuję popaść w alkoholizm zamiast dorabiać w tym gównianym sklepiku, pewnie będzie przyjemniej i bez żadnego wysiłku, musi sie tylko Pani przemóc.

Nieudane zakupy


Link 16.05.2008 :: 21:30 Komentuj (3)
Kręcąc się po sklepach przy okazji robienia zakupów zupełnie domowych pomyślałam, że przy zupełnej okazji kupię sobie tusz do rzęs. Oczywiście nie mogłam kupić w pierwszym lepszym sklepie, musiałam sprawdzić przynajmniej dwa sklepy, bo jak twierdzi moja córka Mamiśka jestem zwykłą "żydówą" i to jest poniekąd prawda.

Poleciała więc "żydówa" do pierwszego sklepu bo tam było taniej o 5 zł. Pokazując paluchem tusz leżący sobie na półce wyraziłam chęc zakupienia go. "Ladaco" wzięło tusz skasowało pieniądze i podało mi. Patrzę ci ja na to co zakupiłam a to zupełnie nie to co chciałam, owszem jest firmy "Max Factor" ale opakowanie jest koloru granatowego ze złotą nakrętką, która mnie zmyliła.

Mówię więc kobiecie, że ja chciałam tusz z silikonową szczoteczka a ten takiej nie posiada

- ale pani pokazała na ten tusz
- no zgadza się ale tusz był położony złotą nakrętką do klienta w związku z tym myślałam, że zakupuję właściwy tusz
- ale pani widziała przecież co biorę
- nie do końca bo podała mi pani tusz do ręki po skasowaniu ode mnie pieniędzy
- nic na to nie poradzę
- proszę mi tusz wymienić
- nie mogę bo nie mam tuszu z silikonową szczoteczką
- to w takim razie ja nie chcę tego tuszu proszę mi zwrócic pieniądze
- nie mogę
- dlaczego
- bo pani kupiła ten tusz
- ale pani tak naprawdę to kupowała "kota w worku" i go nie chce
- ale ja już skasowałam
- to co za problem po prostu anulowac transakcję
- nie mogę
- nie może pani czy nie chce

I tak w kółko macieju cierpliwość moja się wyczerpała wyrwałam babiszonowi tusz i oznajmiłam, że wciskaniem towaru na siłe i brakiem elementarnej uprzejmości nie przyciągnie klientów do pustego jak stare lochy sklepu.

Natomiast poza sklepem opuściła mnie cała "klasa" i w obecności czekającej na mnie pod sklepem córki Mamiśki dałam upust wściekłości i (zupełnie niepedagogicznie) lekcję czystej "łaciny".

Mamiśka dyskretnie się rozglądała czy aby do ludzi nie dochodzi mój soczysty język, ale byłam taka wściekła że było mi wszystko jedno czy ktoś mnie słyszy czy nie - cała moja "klasa" została w tym pierdolonym sklepie.

Po przyjściu do domu okazało sie, że nie dość, że kupiłam tusz nie taki jaki chciałam to jeszcze na dodatek zupełnie wysuszony może nie jak Sahara ale blisko - obecnośc tuszu miała tam miejsce może kiedyś - i za ten bubel zapłaciłam wiedźmie z lochu 36 zł.

Po prostu zrobiłam interes życia.

Bielszy odcień bieli


Link 14.05.2008 :: 21:33 Komentuj (3)
Lubię ubrania w kolorze bieli moje potomstwo w postaci Agrafki także, piorę więc te ulubione rzeczy w wiodących proszkach przeznaczonych do bieli zgodnie z wskazaniami wszelkiej maści reklam ale niestety bulwa moje rzeczy nie są takie białe jak na reklamie. Posiadają wszystkie odcienie szarości tylko biel jest im obca.

Więc pytam czy ja robie coś źle, czy owe proszki są do dupy. przereklamowane czy może krótko mówiąc reklama kłamie.

Wszystkie proszki wychwalane w reklamach są tylko wychwalane, z dobrą jakością i skutecznością nie mają nic wspólnego, i żadnych cudów nie robią większość została sprawdzona przeze mnie i można mi wierzyć, wcale nie działają tak rewelacyjnie, tylko piorą i to zupełnie tak sobie a Pan Chajzer przynajmniej dwadzieści pięć razy dziennie przekonuje mnie z telewizora, że te białe rzeczy wyprane w proszku przeznaczonym do bieli po raz setny wyglądają ciągle tak samo jakby były dopiero co kupione. To w taki razie czemu mi ta sztuczka nie wychodzi.

Chyba przejdzę na ług i szare mydło albo pranie białych rzeczy zlecę Panu Chajzerowi u niego po dwudziestym piątym praniu białe jest po prostu białe.